14 kwietnia 2020

Zwierzęta także są ludźmi?

Tomasz Cukiernik

Wielu aktywistów prozwierzęcych nie uważa, że zwierzęta różnią się od ludzi i dlatego ich zdaniem ludzie nie powinni hodować zwierząt w jakimkolwiek celu – mówi w rozmowie z Tomaszem Cukiernikiem Kay Johnson Smith, prezes i dyrektor generalna amerykańskiej organizacji hodowców Animal Agriculture Alliance (AAA).

Tomasz Cukiernik: Amerykańskie organizacje praw zwierząt, takie jak ASPCA, The Humane Society czy PETA są bardzo bogate. Skąd one biorą pieniądze?

Kay Johnson: W USA około 67 proc. gospodarstw domowych posiada zwierzęta, a grupy, takie jak American Society for the Prevention of Cruelty to Animals (ASPCA), the Humane Society of the United States (HSUS) i People for the Ethical Treatment of Animals (PETA) są krajowymi organizacjami praw zwierząt, które wykorzystują obrazy ratowania bezdomnych zwierząt domowych, aby zyskać sympatię opinii publicznej i zebrać tą drogą pieniądze. Nagrywają również ukrytą kamerą mocno potem zredagowane, czasem inscenizowane filmy, przedstawiające zwierzęta hodowlane, które wykorzystują w kampaniach w mediach społecznościowych i w zbieraniu funduszy. Założyciel jednej z grup praw zwierząt powiedział nawet: „Siłą napędową [naszej organizacji] są nasze tajne dochodzenia dotyczące hodowli zwierząt”. Jednakże ogromna większość funduszy pochodzi od bogatych fundacji korporacyjnych, takich jak ta o nazwie Open Philanthropy Project (OPP), której właścicielem jest współzałożyciel Facebooka Dustin Moskovitz. Tylko w latach 2016-2018 OPP przekazała ponad 66 mln dolarów licznym radykalnym organizacjom praw zwierząt.

Czy organizacje te nadal są raczej ideologiczne, czy jednak bardziej są to „firmy” skupione na generowaniu jak największych dochodów?

Wiele z tych organizacji zajmujących się prawami zwierząt ma zarówno ideologiczny charakter, jak i są napędzane władzą i pieniędzmi. Większość działaczy na rzecz praw zwierząt naprawdę wierzy w prawa zwierząt (nie w dobrostan zwierząt) i narzuca wszystkim wegański styl życia. Podczas gdy niektóre mają publiczne strony internetowe, które wydają się koncentrować na dobrostanie zwierząt, AAA monitoruje te grupy od ponad 30 lat i w rzeczywistości wielu liderów stwierdziło, że ich „celem jest zniesienie hodowli zwierząt” lub że „nie ma czegoś takiego jako humanitarny ubój”. To nie błąd – ich celem jest zakończenie hodowli zwierząt, a nie czynienie postępów w zakresie dobrostanu. Wedle ich własnych słów, „nie chodzi o lepsze klatki, chodzi o puste klatki”. Wielu nie uważa, że zwierzęta różnią się od ludzi i dlatego też ich zdaniem ludzie nie powinni hodować zwierząt w jakimkolwiek celu, włączając w to pożywienie – bez względu na to, jak dobrze się to robi. Podczas Krajowej Konferencji Praw Zwierząt w 2019 roku jeden z mówców powiedział: „zwierzęta także są ludźmi”.

Podczas gdy grupy, takie jak PETA, mają bardzo bezpośredni cel polegający na wyeliminowaniu wszelkiego wykorzystywania zwierząt, taktyki innych polegają na stopniowym parciu do przodu – ciągłe przesuwanie granicy, aby ostatecznie uczynić białko zwierzęce zbyt kosztownym do wyprodukowania lub by nie mogli sobie na nie pozwolić konsumenci. Ich podejścia mogą być różne, ale cele końcowe są takie same.

Na przykład, zamiast promowania przesłania „przejścia na weganizm”, grupy aktywistów, takie jak HSUS, wzięły za cel niektóre działania produkcyjne, które są szeroko stosowane w rolnictwie zwierzęcym, takie jak boksy dla ciężarnych macior, klatki dla kur niosek czy tempo wzrostu u brojlerów. Grupy aktywistów dążą do wprowadzenia przepisów przeciwko tym praktykom, a w ostatnich latach skutecznie wywierały presję na marki restauracyjne, detaliczne i gastronomiczne, aby w swoich łańcuchach dostaw wobec rolnictwa przyjęły politykę mającą na celu wyeliminowanie stosowania tych działań. Te przepisy i polityki firm zmuszają rolników do zaprzestania korzystania z praktyk opartych na nauce, zgodnych ze standardami branżowymi i sięgania po inne sposoby produkcji, które zazwyczaj są mniej wydajne i bardziej kosztowne. Jest to dokładny cel grup aktywistów – zwiększenie kosztów białka zwierzęcego dla konsumentów i tym samym eliminacja tej niedrogiej opcji. Będą kontynuować tę strategię, dopóki nie będzie tak wielu ograniczeń, że rolnicy zostaną zmuszeni, by zaprzestać hodowli zwierząt na żywność, a konsumenci nie będą mogli pozwolić sobie na białko zwierzęce.

Jeśli chodzi o aspekt finansowy grup zajmujących się prawami zwierząt, to ważne jest, aby rozpoznać, ile pieniędzy wspólnie gromadzą i ile wydają tylko na zbieranie funduszy. Według ich własnych raportów podatkowych złożonych w amerykańskim urzędzie skarbowym, grupy praw zwierząt w samych Stanach Zjednoczonych wspólnie zbierają rocznie ponad 500 mln dolarów! Według Charity Navigator, organizacji badającej organizacje charytatywne w USA, w 2017 roku sama ASPCA uzyskała ponad 248 mln dolarów przychodów i na zbieranie funduszy wydała ponad 45 mln dolarów, czyli 20 proc. swojego całkowitego budżetu. Jej dyrektor generalny zarobił solidne 804 372 dolarów. W 2018 roku HSUS zarobiła prawie 129 mln dolarów i tylko na cele związane z pozyskiwaniem funduszy wydała ponad 38 mln dolarów, czyli około 28 proc. swojego budżetu. Według innych źródeł, HSUS podobno również „zainwestowała” ponad 50 mln dolarów na zagranicznych kontach na Karaibach. Chociaż ich misja może być ideologiczna, są to również bardzo duże organizacje o ogromnych budżetach, których wiele pieniędzy jest wykorzystywanych do prowadzenia kampanii przeciwko hodowli zwierząt.

Jakie są pobudki działań aktywistów organizacji prozwierzęcych?

Pobudki aktywistów praw zwierząt są proste: uważają, że zwierzęta nie powinny być wykorzystywane przez ludzi w jakimkolwiek celu. Ruch na rzecz praw zwierząt rozpoczął się w latach 70. w USA, początkowo skupiając się na badaniach na zwierzętach, jednakże pod koniec lat 70. i na początku lat 80. zwrócono uwagę na hodowlę zwierząt i przemysł mięsny. Wczesne grupy aktywistów były otwarcie nastawione na cel, jakim było powstrzymanie wykorzystywania zwierząt do jedzenia lub jakiegokolwiek innego celu. Obecnie istnieją setki grup, z których wszystkie dążą do całkowitego wyeliminowania przemysłu mięsnego, choć jedne wydają się być mniej radykalne, a inne bardziej. Jest tak, ponieważ ich początkowe przesłanie „przejść na weganizm” zawiodło. Działają strategicznie razem – wszystkie z tym samym celem końcowym – stosując różne taktyki i typy kampanii. Są to grupy praw zwierząt, środowiskowe, grupy i firmy zajmujące się alternatywnym mięsem na bazie roślin, a nawet biznesy produkujące mięso w laboratorium.

Jak bardzo działanie grup prozwierzęcych uderza w przemysł mięsny w USA?

Podczas gdy spożycie mięsa w Stanach Zjednoczonych jest najwyższe w historii, największy wpływ, jaki miały grupy praw zwierząt, to tworzenie negatywnego wizerunku hodowli zwierząt. Mniej niż 2 proc. populacji USA jest bezpośrednio zaangażowane w rolnictwo, więc grupy aktywistów wykorzystują ten fakt do rozpowszechniania dezinformacji wśród opinii publicznej i decydentów sprzedaży detalicznej, restauracji i firm spożywczych. Aktywiści wykorzystują kampanie ogromnego nacisku, wymuszając od firm, aby te od swoich dostawców żądały prowadzenia polityki w zakresie praw zwierząt, które w rzeczywistości często mają negatywny wpływ na ten dobrostan i środowisko oraz powodują zakłócenia w produkcji, a ich stosowanie kosztuje rolników miliony. Ale to ich ostateczny cel – jeśli nie mogą zmusić ludzi, aby wybrali bycie weganami, próbują uczynić to tak drogim, że ludzie nie będą mogli sobie pozwolić na białko zwierzęce. W rzeczywistości, jeden z działaczy został zacytowany podczas Krajowej Konferencji Praw Zwierząt w 2013 roku, mówiąc: „Aby zakończyć hodowlę zwierząt, Ruch musi zmniejszyć popyt i podnieść koszty, a ludzie przestaną kupować tyle mięsa, w ten sposób doprowadzając przemysł do końca”.

Czy pojawiły się jakieś pozwy sądowe przeciwko organizacjom prozwierzęcym? Jeśli tak, to jakie są sądowe wyroki?

Wśród setek organizacji zajmujących się prawami zwierząt niewielka, ale rosnąca liczba jest wyjątkowo radykalna i nieustannie włamuje się na farmy, kradnie zwierzęta i przyciąga setki aktywistów, aby protestowali, blokowali wejścia, a czasem przykuwali się łańcuchami do bram lub urządzeń. Inni przyjeżdżają do sklepów, aby protestować, powodując zakłócenia, blokując przejścia, umieszczając naklejki na opakowaniach mięsa. Kilku przywódców jednej z tych ekstremalnych grup ma przedstawione zarzuty kryminalne, chociaż ich procesy jeszcze się nie odbyły, a w ostatnich latach w USA żaden działacz nie został skazany na karę więzienia. Wiele stanów uchwaliło przepisy mające na celu zapobieganie nieuczciwemu zatrudnianiu się przez aktywistów na farmach „pod przykrywką”, ale wiele zarzutów zostało obalonych przez sądy w związku z ochroną prawa do wolności słowa. Inne stany zaostrzyły prawa dotyczące wkraczania na teren prywatny, ale aktywiści wciąż je łamią. Społeczność rolnicza nadal jest na etapie poszukiwania przepisów, które by chroniły ich gospodarstwa i firmy przed szkodami powodowanymi przez radykalnych działaczy, jednocześnie zabezpieczając indywidualne wolności obywatelskie.

W jaki sposób AAA broni dobrego imienia i interesów farmerów oraz firm przemysłu spożywczego?

AAA powstał w 1987 roku, a naszą misją jest wypełnienie luki komunikacyjnej pomiędzy gospodarstwem rolnym a widelcem. Łączymy interesariuszy ze wszystkich segmentów hodowli zwierząt i przemysłu spożywczego, angażując kluczowe osoby wpływające na opinię publiczną, takie jak ludzie mediów, blogerzy żywności, dietetycy i inni, poprzez wycieczki po gospodarstwach rolnych, prezentacje oraz media społecznościowe; staramy się chronić branżę, dzieląc się informacjami na temat kampanii aktywistów, jak również dostarczając wielu zasobów, aby pomóc rolnikom i firmom mięsnym w proaktywnym zarządzaniu ich własnym bezpieczeństwem i reputacją. Dzielimy się niesamowitą historią o tym, w jaki sposób farmerzy – mniej niż 2 proc. populacji USA – pracują, aby zapewnić żywność wszystkim 330 mln mieszkańców, zużywając przy tym mniej zasobów naturalnych niż kiedykolwiek wcześniej.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Tomasz Cukiernik