13 kwietnia 2020

Susza w Europie może się powtórzyć

Grzegorz Brycki

Ciepła i bezśnieżna zima 2019/2020 rodzi obawy o ryzyko wystąpienia w tym roku kolejnej z rzędu suszy w naszej części świata. Choć problem może rozwiązać deszcz to jednak analiza dostępnych informacji i wieloletnich trendów skłania co najmniej do ostrożności.

Na początku marca 2020 r. Światowa Organizacja Meteorologiczna (WMO) ogłosiła, iż zima 2019/2020 w Europie była najcieplejsza w historii dokonywanych pomiarów. Średnia temperatura w lutym 2020 r. była np. wyższa aż o 3,9 st. Celsjusza od przeciętnej temperatury na kontynencie europejskim z lat 1981 – 2010. Anomalii związanej z wysoką temperaturą towarzyszyły także niższe opady, co grozi kolejną suszą.

Sygnałem świadczącym o wyższym ryzyku suszy w 2020 r. są m.in. dane satelitarne zebrane w ramach europejskiego programu Copernicus. W styczniu 2020 r. na przeważającej części terytorium Unii Europejskiej wystąpił ponadprzeciętnie niski poziom opadów oraz znacznie niższa od średniej wieloletniej wilgotność gleby. W styczniu 2020 r. poziom opadów na terenie większej części Europy Środkowej i Wschodniej był niższy o około 1 – 2 proc. od średniej wieloletniej z lat 1981 – 2010.

Brak śniegu i opadów doprowadził do dalszego przesuszenia gleby. Wilgotność ostatniej warstwy gleby (do 7 cm) na terenie przeważającej części kontynentu europejskiego była w styczniu 2020 r. niższa o co najmniej 3 – 6 proc. w porównaniu do średniej z lat 1981 – 2010. Wyjątkiem była Skandynawia, Północna Rosja, Wielka Brytania z Irlandią, Dania, fragmenty Włoch, w tym Nizina Padańska i Sycylia, Słowenia, część Chorwacji i fragment Grecji.

Źle na Ukrainie i w Rumunii

Nietypowa zima 2019/2020 w Europie sprawiła, że już na przednówku okresu wegetacyjnego w niektórych regionach kontynentu pojawiły się symptomy suszy. Według danych Europejskiego Obserwatorium Suszy (European Drought Observatory – EDO) w końcówce lutego niepokojąco niska wilgotność gleby występowała w części Europy Środkowej. Pas zagrożenia suszą rozciągał się od południowej Bawarii poprzez Saksonię w Niemczech, do Dolnego Śląska i centralnej Polski.

Źle było również w południowych i środkowych Włoszech. Najgorsza sytuacja występowała jednak na wschód od naszego kraju. Z suszą w lutym zmagała się praktycznie cała centralna Ukraina, Mołdawia, Rumunia (Banat i Wołoszczyzna) oraz północna i wschodnia Bułgaria. Dane EDO wskazywały także na złą sytuację hydrologiczną. W lutym 2020 r. niepokojący był przede wszystkim bardzo niski poziom rzek w centralnej Polsce.

Groźbie suszy w jednych regionach świata towarzyszą ponadprzeciętne opady w innych miejscach. To właśnie na początku 2020 r. doprowadziły one do pojawienia się plagi szarańczy w Afryce Środkowej i Wschodniej. W Europie więcej iż zwykle deszczu pada natomiast w Wielkiej Brytanii i Irlandii, gdzie doszło z tego powodu do katastrofalnych powodzi.

Coraz częściej pojawiają się też zjawiska opadów nawalnych. Prowadzą one do tzw. punktowych powodzi. Na całym świecie tonie w ten sposób rocznie około pięć tysięcy ludzi. W ostatnich latach doszło do przypadków utonięć na pustyniach w Arabii Saudyjskiej i Izraelu. Chyba najbardziej kuriozalny przypadek zdarzył się na początku 2020 r. w Tel-Awiwie, gdzie w windzie bloku mieszkalnego utonęły dwie osoby. W ciągu kilku godzin w największym mieście Izraela spadło około 20 proc. całorocznej normy deszczu.

Ostrożne prognozy

Z powodu wysokich temperatur w sezonie zimowym 2019/2020 pierwszy raz w historii w Niemczech nie doszło do zbiorów zmrożonych winogron, z których produkuje się tzw. wino lodowe (Eiswein). Jego produkcja może całkowicie upaść, jeśli ciepłe zimy powtórzą się w kolejnych kilku sezonach. Problem to jednak drobnostka w porównaniu ze skalą niekorzystnych zjawisk, które mogą dotknąć europejskie rolnictwo z powodu ewentualnej suszy.

Publikowane w marcu 2020 r. przez EDO prognozy opadów atmosferycznych i wilgotności gleby na lato 2020 r. wskazywały na ryzyko utrzymania się niskiej wilgotności gleby w Europie Centralnej, a zwłaszcza w centralnej i południowo-zachodniej Polsce.

Problem mógłby się oczywiście automatycznie rozwiązać dzięki powrotowi opadów. Tyle, że obserwując anomalie pogodowe z ostatnich lat nie ma żadnej gwarancji, iż tym razem deszczu spadnie wystarczająco dużo.

Niepokoić może choćby porównanie tegorocznego rozkładu opadów w Europie z rokiem 2018. Pojawiła się wówczas susza w Europie Środkowej (Polska, Niemcy, Czechy, kraje Beneluxu) oraz w krajach bałtyckich i Skandynawii. Dużo więcej niż zazwyczaj deszczu spadło natomiast w regionach uznawanych za suche, zwłaszcza na Półwyspie Iberyjskim i południowych Bałkanach.

Według Eurostatu z powodu suszy produkcja zbóż w Unii Europejskiej w 2018 r. obniżyła się o 14,9 mln ton (o 4,7 proc.) w porównaniu z 2017 r. Produkcja w Niemczech spadła np. o 16,7 proc. rok do roku, osiągając poziom 38 mln ton, zaś w Polsce o 16,1 proc, do 26,8 mln ton. Prawdziwa katastrofa nastąpiła wówczas w Szwecji. Tamtejsi farmerzy zebrali z pól aż o 45,3 proc. mniej zboża niż w 2017 r.

Jeśli obserwowane pod koniec lutego warunki pogodowe utrzymałyby się przez kilka kolejnych miesięcy, to 2020 r. będzie kolejnym fatalnym okresem. Niepokojąca jest m.in. sytuacja w Rumunii, która produkuje rocznie ponad 31 mln ton zbóż i ma ponad 30 proc. udziału w produkcji kukurydzy w Unii Europejskiej.

Według analizy portalu Euronews zmiany temperatury i opadów uderzają bezpośrednio w interesy 22 mln farmerów w Unii Europejskiej oraz 44 mln miejsc pracy powiązanych z rolnictwem. Z tego powodu do 2100 r. wartość ziemi uprawnej w Unii może spaść o ponad 80 proc.  W najgorszym scenariuszu niektóre regiony w Europie Południowej mogą całkowicie zrezygnować z rolnictwa.