30 kwietnia 2020

Surowce (nie)zapomniane

Jacek Krzemiński

Produkty uboczne pochodzące z ubojni mogą być cennym surowcem, który wykorzystuje się w przemyśle paszowym, kosmetycznym, medycynie czy biopaliwach. Sektor utylizacyjny jest dziś zdominowany przez międzynarodowe podmioty. Jednak coraz odważniej na tym rynku działają polskie firmy z branży przetwórczej. Czy poradzą sobie na bardzo konkurencyjnym rynku?

ZAGRANICZNA DOMINACJA

Sektor utylizacyjny pełni ważną rolę w łańcuchu bezpieczeństwa żywności. Zajmuje się przetwarzaniem nie tylko padłych zwierząt, ale przede wszystkim wtórnym wykorzystaniem odpadowej tkanki zwierzęcej powstającej w trakcie uboju. W Państwach Członkowskich UE rocznie powstaje ponad 20 milionów ton pupz, czyli produktów ubocznych pochodzenia zwierzęcego. W Polsce według danych Związku Pracodawców Przemysłu Utylizacyjnego w 2018 roku wytworzono łącznie około 2,2 mln ton tego typu surowców. Co ciekawe 73,8 proc. przetworzyły zakłady utylizacyjne, 19,6 proc. hodowcy zwierząt futerkowych a 6,6 proc. producenci karmy dla zwierząt. W Polsce działa obecnie 16 małych i średnich zakładów, które odpowiadają za 22 proc. udział w rynku. Pozostałe 78 proc. dzielą między siebie dwaj międzynarodowi gracze: niemiecka Saria i amerykański Sonac.

NIEZWYKŁE SUROWCE

Już w październiku 2002 roku Parlament Europejski rozporządzeniem (WE) nr 1774/2002 ustanowił przepisy sanitarne dotyczące produktów ubocznych pochodzenia zwierzęcego dzieląc je na trzy kategorie, w zależności od ryzyka, jakie wiąże się z danym surowcem. I tak w uproszczeniu zwierzęta padłe jak bydło, kozy, owce klasyfikowane są jako kategoria 1, padły drób i trzoda to kategoria 2, a pupz powstające w trakcie uboju, ze zdrowych zwierząt, należą do kategorii 3. Dziś, wraz ze zmianą nawyków konsumenckich kategoria 3 to już nie tylko krew, pióra czy kości ale także podroby, szyjki, łapy, czy korpusy.

Jak się okazuje pupz mogą być źródłem nie tylko klasycznych mączek mięsno-kostnych, czy karm dla zwierząt. Nowoczesne rozwiązania pozwalają na wytwarzanie wysokiej jakości produktów, stosowanych w farmacji, kosmetyce i medycynie. Z produktów ubocznych można pozyskiwać heparynę, żelatynę, kolagen, hydrolizaty białkowe, plazmę czy czerwoną krwinkę. W procesie przetwarzania pozyskiwane są również tłuszcze mające szerokie zastosowane w przemyśle chemicznym jak i produkcji paszach oraz biopaliw.

POLSKI PREKURSOR

Jak widać, zakłady o profilu utylizacyjnym mogą nie tylko przetwarzać „kłopotliwe” odpady, ale pozyskiwać cenne surowce i być źródłem dodatkowych przychodów przedsiębiorstwa, zajmującego się np. produkcją mięsa. Tą drogą poszedł Cedrob SA, który na początku marca oddał do użytku największy zakład tego typu w Polsce i najnowocześniejszy w Europie. Inwestycja przekroczyła 170 mln zł – to kwota, której na tego typu instalacje nie wydał nikt w Europie w ostatnich 10 latach. Na 12 tys. m2 znalazły cztery linie technologiczne. Zajmują się przetwarzaniem wyselekcjonowanych surowców drobiowych przesyłanych rurociągami bezpośrednio z ubojni. W zakładzie zatrudnienie znalazło ponad 80 osób.

– Ten zakład to ewenement w Polsce, jest też obecnie największą tego typu inwestycją na świecie. Składa się z czterech linii produkcyjnych, z których każda mogłaby być oddzielnym, wyspecjalizowanym zakładem – mówi Rafał Żynda Dyrektor Zakładu Surowców Paszowych. – Dzięki bliskiemu sąsiedztwu ubojni przetwarzany przez nas surowiec jest wyjątkowo świeży, co bezpośrednio przekłada się na wysoką jakość oferowanych przez nas produktów – dodaje.

TECHNOLOGIE MADE IN POLAND

Cedrob Ingredients, bo tak został nazwany nowy zakład powołany do rozwinięcia działalności utylizacyjnej, pozwoli nie tylko uniezależnić się firmie od zewnętrznych usług, ale otwiera przed nią nowe obszary działalności. Zakład będzie zajmował się wytwarzaniem z odpadowej tkanki zwierzęcej najwyższej jakości białek i tłuszczy. Kontrola nad jakością surowców podczas całego procesu produkcyjnego (od ich powstanie w ubojni po przetworzenie) pozwoli firmie na wprowadzenie na światowe rynki wysokiej jakości przetworzonego białka i tłuszczu pochodzenia zwierzęcego. Dobór innowacyjnych linii technologicznych, liczne zabezpieczenia zabezpieczenia bioasekuracyjne, szerokie zaplecze surowcowe oraz know-how mają nie tylko zapewnić produkowanie specjalistycznych wyrobów gotowych „made in Poland” (z polskich produktów, pochodzących z polskich ferm, przetwarzanych przez polski podmiot) dystrybuowanych na cały świat, ale również wprowadzają „nową jakość” do branży tak zdominowanej w ostatnich latach przez zagraniczne podmioty.

 – Zastosowaliśmy tu wiele autorskich rozwiązań opracowanych przez inżynierów z Cedrob, jak np. suszenie produktów powietrzem, dzięki czemu wartości odżywcze – profil aminokwasowy naszych produktów jest na bardzo wysokim poziomie. Wiele z wdrożonych rozwiązań jest unikatowych nie tylko na skalę Europy, ale wręcz świata – mówi dyrektor zakładu.

Rafał Żynda dodaje, że zastosowane w zakładzie rozwiązania przyciągają liderów przemysłu mięsnego nie tylko z Europy. – Odwiedzają nas i podpatrują „najwięksi” branży mięsnej, chociażby wspomnieć o przedstawicielach JBS, największej firmy mięsnej na świecie, czy amerykańskiego Tyson Food numer trzy na świecie – dodaje.

WŁASNA DROGA

– Naszym celem jest nie tylko zagospodarowanie pupz poprzez ich przetworzenie, ale w odróżnieniu od innych podmiotów skupiamy się przede wszystkim na wytwarzaniu niepowtarzalnych, najlepszych jakościowo produktów – twierdzi dyrektor Żynda. Dzięki dużej wydajności, zastosowanym technologiom oraz wąskiej specjalizacji Cedrob Ingredients ma ambicje być liderem w Europie. 70 proc. produkcji będzie wysyłana na eksport do krajów azjatyckich, afrykańskich oraz Ameryki Północnej i Południowej.

– Dynamiczny przyrost populacji ludzi na świecie powoduje rosnące zapotrzebowanie na białko – podsumowuje dyrektor zakładu. – Świat stoi w obliczu cały czas pogłębiającego się deficytu na nie, szczególnie białka o wysokich wartościach odżywczych. Cedrob Ingredients podejmuje to wyzwanie: wprowadzając na rynek bezpieczne, wyselekcjonowane i najwyższej jakości białka pochodzenia zwierzęcego.

Autor: Jacek Krzemiński

Artykuł ukazał się w Magazynie Agrofood 4.0