6 maja 2020

Rosja z importera pszenicy stała się jej największym eksporterem na świecie

Mirosław Marciniak

Rosnący popyt wymusza zwiększenie produkcji zbóż, w tym także pszenicy. Światowe zbiory pszenicy na przestrzeni ostatnich 30 lat zwiększyły się aż o 30% i według najnowszego raportu USDA, w roku 2019 wyniosły rekordowe 763.95 mln ton.

W ciągu ostatnich 30 lat byliśmy także świadkami sporych zmian, jakie zaszły wśród największych producentów pszenicy. UE, Chiny oraz Indie utrzymały status największych producentów na świecie, zwiększając zbiory w tym czasie odpowiednio o 29 mln ton, 35 mln ton oraz 52 mln ton.

Z drugiej strony spadek produkcji aż o 22 mln ton (30%) odnotowano w USA, które jeszcze na początku XXI wieku były największym eksporterem pszenicy na świecie.

Spadek produkcji amerykańskiej pszenicy jest w dużej mierze pochodną znaczącego wzrostu produkcji pszenicy w regionie Morza Czarnego, który w ostatnich latach odgrywa kluczową rolę w światowym handlu. Jeszcze w roku 1995 Rosja oraz Ukraina produkowały zaledwie 45 mln ton pszenicy, by w ciągu kolejnych 20 lat zwiększyć zbiory aż o 58 mln ton, tj. do 102.5 mln ton w roku 2019.

Zmiany w produkcji pszenicy zaszły także na półkuli południowej. Argentyna w ciągu ostatnich 30 lat podwoiła swoją produkcję, podczas gdy Australia od 3 lat zmaga się z dotkliwą suszą, która niekorzystnie wpływa na zbiory – w roku 2019 zebrano zaledwie 15.6 mln ton, czyli tyle ile w roku 2000.

Zmiany na mapie światowego handlu

Największe zmiany w ciągu ostatnich 30 lat zaszły w światowym obrocie pszenicą. Na początek warto wspomnieć o Chinach oraz Indiach, czyli dwóch kluczowych producentach tego zboża, którzy nie odgrywają większej roli w globalnym obrocie pszenicą, a tym samym w procesie kształtowania cen. To kraje, gdzie praktycznie całość wyprodukowanego ziarna jest konsumowana wewnętrznie.

Mówiąc o handlu pszenicą, należy się skupić na siedmiu krajach, które zaopatrują świat w ten surowiec. Jeszcze na początku lat 90-tych największym dostawcą pszenicy były Stany Zjednoczone, których udział w światowym eksporcie wynosił aż 30%. Dziś jest to już tylko 15%.

To samo dotyczy UE, gdzie udział w światowym eksporcie pszenicy zmalał z 23% w sezonie 1990/91, do 17% w sezonie bieżącym. Mniejszy udział w eksporcie odnotowuje się także w Kanadzie oraz Australii (w tym drugim przypadku głównie z uwagi na długotrwałą suszę, która w znaczący sposób ograniczyła nadwyżkę eksportową).

Największym wygranym tych przemian są dwa kraje zza naszej wschodniej granicy. Mowa o Rosji oraz Ukrainie, które jeszcze na początku lat 90-tych były importerami pszenicy. A dziś? Rosja to największy eksporter pszenicy, z blisko 20% udziałem w rynku. Z kolei Ukraina to piąty największy eksporter, który w bieżącym sezonie planuje sprzedać za granicę nawet 20 mln ton.

Wzrost znaczenia Rosji

Jak już wspomniałem, Rosja i Ukraina, to kraje, w których ostatnie lata przyniosły największe zmiany w produkcji oraz eksporcie pszenicy. Na szczególną uwagę zasługuje Rosja, która jeszcze na początku XXI wieku była importerem pszenicy, a jej produkcja nie przekraczała 35 mln ton.

Dziś produkuje ponad 70 mln ton (w rekordowym roku 2018 osiągnięto aż 84 mln ton) i jest jednocześnie największym eksporterem, wyprzedzając Stany Zjednoczone oraz UE, które jeszcze niedawno były dostawcą pszenicy na rynek rosyjski.

Tak dynamiczny rozwój jest związany z ogromnymi inwestycjami w cały sektor rolno-spożywczy. Mowa nie tylko o produkcji, lecz także logistyce, która pozwala na eksport ogromnych ilości zbóż. Potencjał wzrostowy zauważyły także globalne koncerny z branży zbożowej, które od lat inwestują w infrastrukturę portową na Morzu Czarnym.

Długofalowe plany rosyjskiego rządu przewidują, że w przeciągu najbliższych 15 lat Rosja będzie w stanie wyprodukować co najmniej 100 mln ton pszenicy, znacząco zwiększając swój udział w światowym handlu. Czy jest to realne? Biorąc pod uwagę wciąż niewykorzystany areał, jak również potencjał plonotwórczy (w chwili obecnej średni plon pszenicy w Rosji nie przekracza 3 t/ha), taki scenariusz jest wysoce prawdopodobny.

Znaczący wzrost produkcji pszenicy w Rosji to zagrożenie dla pozostałych eksporterów, zwłaszcza Stanów Zjednoczonych oraz UE, gdzie koszty produkcji są znacząco wyższe. Stany Zjednoczone, które aż połowę produkowanej pszenicy przeznaczają na eksport, już od kilku lat ograniczają jej uprawę, nie widząc możliwości konkurowania ze znacznie tańszym ziarnem z regionu Morza Czarnego (areał upraw amerykańskiej pszenicy jest najniższy od ponad 100 lat). W niekorzystnej sytuacji są także farmerzy z UE, który bezpośrednio konkurują o te same rynki zbytu w Afryce Północnej oraz na Bliskim Wschodzie. A decyzje urzędników z Brukseli o wycofywaniu kolejnych środków ochrony roślin (które dodatkowo zwiększają koszty uprawy) nie pomagają w poprawie konkurencyjności unijnego ziarna.

Najwięksi importerzy

W ciągu ostatnich 30 lat światowy popyt na pszenicę zwiększył się aż o 30%, czyli o blisko 170 mln ton. Większość tych wzrostów miała miejsce w krajach o największym zaludnieniu, tj. w Chinach oraz Indiach, które są dziś samowystarczalne. Jest jednak szereg krajów, które wciąż muszą bazować na imporcie. Poniższy wykres wyraźnie pokazuje, że mówimy o krajach z Afryki oraz Bliskiego Wschodu, które z racji swojego położenia, nie są w stanie zabezpieczyć własnych potrzeb.

Zaskoczeniem w tym zestawieniu może być Brazylia, która jest jednocześnie największym producentem soi i drugim największym producentem kukurydzy na świecie. Rodzima produkcja pszenicy nie jest w stanie zabezpieczyć popytu wewnętrznego, stąd tak duży import, głównie z Argentyny.

Krajowy rynek

Polska, to czwarty największy producent pszenicy w UE (po Francji, Niemczech i Wielkiej Brytanii). Jednak z uwagi na stosunkowo duży popyt wewnętrzny, dysponuje ograniczoną nadwyżką eksportową, co powoduje, że nie odgrywa znaczącej roli w światowym handlu, choć w coraz większym stopniu jest od niego zależna – to porty w dużej mierze decydują o cenach w kraju, czego najlepszym przykładem jest bieżący sezon. Jeszcze we wrześniu ubiegłego roku, kiedy porty były nieaktywne (brak popytu w eksporcie), ceny pszenicy na północy Polski oscylowały w okolicach 650-670 PLN ex farm. Ożywienie handlu na początku bieżącego roku w portach doprowadziło do tego, że ta sama pszenica była wyceniana na 770-780 PLN.

{wykres eksport zbóż z Polski + mapa dokąd trafia nasza pszenica}

W najlepszym okresie, tj. w sezonach 2014/15 oraz 2016/17 Polska była w stanie wyeksportować ponad 4 mln ton pszenicy. Jednak ostatnie lata to systematyczny spadek sprzedaży zagranicznej, który można tłumaczyć niższymi zbiorami (susza w ostatnich dwóch latach), czy rosnącym popytem wewnętrznym. Jednak kluczową kwestią jest znaczące pogorszenie konkurencyjności krajowej pszenicy, zwłaszcza w odniesieniu do ziarna z Rosji i Ukrainy.

W sezonie 2018/19 Polska wyeksportowała zaledwie 1.7 mln ton ziarna, czyli mniej niż chociażby Czechy, Litwa, czy Łotwa. Bieżący sezon zapowiada się znacznie lepiej (prognozowany eksport na poziomie nawet 3 mln ton), jednak możliwości eksportowe polskiej pszenicy w dłuższym terminie pozostaną ograniczone, zarówno z uwagi na rosnący popyt wewnętrzny (wzrost produkcji drobiu oznacza większe zapotrzebowanie na pasze), jak i coraz większą konkurencję w eksporcie ze strony krajów regionu Morza Czarnego (Rosja i Ukraina).

Co dalej?

Ostatnie 30 lat przyniosło nie tylko znaczący wzrost światowej produkcji i popytu na pszenicę, ale przede wszystkim zmieniło utrzymujący się przez lata układ w światowym handlu, gdzie dominującą pozycję utrzymywały Stany Zjednoczone oraz UE, wyznaczając tym samym trendy cenowe.

Dziś największy wpływ na ceny pszenicy, zwłaszcza na rynkach rzeczywistych, mają takie kraje jak Rosja, czy Ukraina. Jeszcze na początku XXI wieku musiały się posiłkować importem, a w bieżącym sezonie ich udział w światowym eksporcie wyniesie aż 30%.

A dalsza ekspansja Rosji oraz Ukrainy oznacza coraz większe problemy dla producentów i eksporterów pszenicy w pozostałych regionach, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych oraz UE. Coraz większe aspiracje eksportowe ma także Argentyna, a w nadchodzącym sezonie do tego grona mogą dołączyć Indie, które spodziewają się rekordowych zbiorów pszenicy.

Autor: Mirosław Marciniak, www.infograin.pl