5 maja 2020

Rolnictwo to szansa dla innowacyjnych firm

Grzegorz Brycki

Do firm z branży rolniczej na świecie trafia każdego roku kilkanaście miliardów dolarów nowego kapitału. Efekty rozwiązań technologicznych pojawiły się też w Polsce.

Według raportu firmy inwestycyjnej AgFunder w 2019 r. w nowopowstałe przedsiębiorstwa (tzw. start-up) w branży rolnictwa i produkcji żywności zainwestowano na całym świecie 19,8 mld dolarów. Środki te trafiły m.in. dzięki funduszom venture capital do 1858 podmiotów. Jak szacuje AgFunder około 7,6 mld dol. z tej kwoty ulokowano w firmach związanych bezpośrednio z produkcją żywności lub zaangażowanych w łańcuch dostaw dla rolnictwa. Dostępne dane za 2018 r. wskazują, iż jedynie w Państwie Środka inwestorzy przeznaczyli na ten cel 5,8 mld dol., a w Europie 1,6 mld dol.

Wyzwania zielonej rewolucji

W 2100 r. na świecie będzie 11,2 miliardów ludzi w porównaniu z 7,8 mld osób obecnie. Pomimo spadku dzietności w krajach rozwijających się liczba ludzi przyrasta o 83 mln osób rocznie. Zaspokojenie popytu na żywność jest nie lada problemem w sytuacji, kiedy mamy do czynienia z niedoborem gruntów pod nowe uprawy i zmianami klimatycznymi.

Najbardziej gorącym tematem są biotechnologie, a konkretnie tzw. mięso z próbówki. Badania nad nim prowadzi kilka firm z amerykańskiej Doliny Krzemowej. Trwa wyścig komu uda się opracować i skomercjalizować produkt dający się spożyć i opłacalny w produkcji. W jeden z takich projektów zaangażował się założyciel Microsoftu Bill Gates.

O tym, jaki potencjał tkwi w rolnictwie świadczy przykład niemieckiego start-upu Infarm specjalizującego się w projektowaniu i budowie wysokich szklarni. Działająca od 2012 r. w Berlinie firma zbudowała dotąd 678 szklarni, głównie w Niemczech. Hasłem Infarm jest jakość, efektywność i ekologia. Pomysłodawcy wyszli z założenia, iż konsumenci zainteresowani są świeżymi produktami. Należy je zatem wyprodukować jak najbliżej klienta, nawet w centrum miasta.

Pionowe szklarnie wręcz przytłaczają konkurencję efektywnością. Do wyprodukowania tej samej ilości ziół i sałat potrzebują 95 proc. mniej wody. Zużywają tylko ¼ nawozów sztucznych w porównaniu z tradycyjnymi uprawami. Do ochrony roślin nie stosuje się w ogóle pestycydów. Koszty transportu do sklepu lub do klienta są niższe o 90 proc. Uprawa zajmuje zaledwie 1 proc. miejsca, które zajęłaby na tradycyjnej farmie.

Polskie przykłady

Rolnicze start-upy rozwijają się również w Polsce. Inwestuje w nie m.in. fundusz AgriTech Hub, w ramach którego działa obecnie 10 firm. AgriTech Hub to fundusz działający na bazie środków prywatnych ze wsparciem Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

– Inwestujemy w firmy na wczesnym etapie rozwoju, przede wszystkim w takie, które wymagają nakładów na badania i rozwój – mówi Marcin Woźniak, prezes AgriTech Hub. Woźniak wykorzystuje swoje doświadczenie związane z branżą internetową (założył, rozwinął, a następnie sprzedał do szwajcarskiego holdingu mediowego Goldbach Group, sieć reklamy online ARBOmedia). – Obserwując sposób, w jaki Internet zmienia świat doszedłem do wniosku, że rewolucja internetowa musi objąć również rolnictwo. Ten czas właśnie nadszedł. Polskie rolnictwo przeszło fundamentalne zmiany po wejściu Polski do Unii Europejskiej Zarówno tradycyjne przedsiębiorstwa rolnicze, jak również młode pokolenie rolników widzą potrzebę zmian i unowocześnienia technologii i procesów.

W portfelu AgriTech Hub znajduje się m.in. spółka Plantalux, która projektuje i wdraża technologie oświetlenia szklarń lampami LED. Wdrożenia te pozwalają zmniejszyć zużycie prądu nawet o 70 proc. Przynosi to duże oszczędności, w przypadku większych produkcji mogące sięgać nawet kilku milionów złotych rocznie.

Inną inwestycją funduszu jest firma Usarya Polska – producent maszyny do zbierania kamieni z pól. To bardzo potrzebne narzędzie znajduje swoich odbiorców nie tylko w Polsce, ale również m.in. w Hiszpanii. Innowacyjność maszyny opracowanej przez Usarya doceniło jury Międzynarodowych Rolniczych Targów Polagra, przyznając jej trzy złote medale w prestiżowych kategoriach.

Cyfrowa przyszłość

Według Woźniaka, aby utrzymać konkurencyjność polskie rolnictwo musi postawić nie tylko na tradycję, ale również na innowacje. Niektóre rozwiązanie niebawem staną się standardem w zarządzaniu gospodarstwami czy uprawami. Przykładami są chociażby monitoring upraw za pomocą satelitów i dronów, czy czujniki wilgotności lub składu gleby. Technologia pozwala na zbieranie i agregowanie informacji. Nowoczesne systemy zarządzania pozwalają np. precyzyjnie określić, czy plantacja zagrożona jest suszą lub czy rośliny potrzebują nawozu. Coraz częściej systemy automatycznie podejmują też decyzje o konkretnych działaniach i są zintegrowane z maszynami (tzw. Internet of things – IoT).

Podstawową przeszkodą w upowszechnianiu się nowych technologii w rolnictwie w Polsce są problemy z finansowaniem. – Warto jednak zwrócić uwagę, że większość inwestycji związanych z unowocześnianiem produkcji rolnej przynosi świetne rezultaty i znacznie ogranicza koszty w długim okresie. Bazując na tradycji i wykorzystując nowinki technologiczne nasze rolnictwo ma duże szanse na konkurowanie na wymagającym globalnym rynku – twierdzi Marcin Woźniak.

GB