4 maja 2020

Roboty rolnicze potrafią coraz więcej

Marek Jaślan

Fot. Bayer – cropscience.bayer.com

Jeśli ktoś nie wierzy, że roboty mogą znaleźć wiele zastosowań w rolnictwie, niebawem będzie musiał zmienić zdanie.  Do firm zajmujących się ich rozwojem trafiają coraz większe fundusze.  A ponieważ coraz częstszym problemem w rolnictwie jest brak rąk  do pracy, to roboty mogą przyjść z odsieczą.

Zwiększenie efektywności, jest kluczem do sukcesu biznesie i dotyczy to wszystkich sektorów gospodarki. A dziś, jak nigdy wcześniej coraz mocniej związane jest to  z automatyzacją i robotyzacją.

Firma doradcza McKinsey & Company dwa lata temu  opublikowała raport „Ramię w ramię z robotem. Jak wykorzystać potencjał automatyzacji w Polsce”, w którym  szacuje, że tylko dzięki automatyzacji i wynikającemu z niej wzrostowi produktywności w 2030 r. PKB Polski może być wyższy aż o 15%, natomiast średni roczny wzrost gospodarczy w latach 2020-2030 może być większy o ponad 1 pkt %.

Co  jednak ciekawe,  eksperci z McKinsey & Company bardzo wysoko oceniają potencjał automatyzacji i robotyzacji w rolnictwie. Według nich pod tym względem sektor ten ustępuje tylko czterem branżom: transport i magazynowanie, przetwórstwo przemysłowe, górnictwo oraz budownictwo. Natomiast zawodem o największym potencjale automatyzacji uznani zostali pracownicy przetwórstwa spożywczego.

Z Tesli do rolnictwa

Nie może więc dziwić, że potencjał w rozwoju robotów coraz częściej dostrzegają fundusze venture capital, za którymi stoją poważni inwestorzy. I nieprzypadkowo Marc Tarpenning, amerykański inżynier i przedsiębiorca, który  był współzałożycielem firmy Tesla,  słynnego producenta samochodów elektrycznych (był dyrektorem finansowym, a następnie wiceprezesem Tesli do 2008 r.) zaangażował się w rozwój Tortuga Agtech, start-upu specjalizującego w się rozwoju robotów rolniczych. Tapenning jest partnerem w Spero Ventures, który w maju ub. r. zainwestował 5 mln dol. w Tortuga Agtech. Trzeba też wspomnieć, że za Spero Ventures stoi Pierre Omidyar, założyciel eBaya.

Pierwszym projektem realizowanym przez Tortuga Agtech jest robot do zbioru truskawek.  Tarpening jest przekonany, że robotyka i automatyzacja zrewolucjonizują rolnictwo. Wierzy też, że roboty, jakie zamierza rozwijać Tortuga Agtech zostaną dobrze przyjęte przez rolników, bo są oni przyzwyczajeni do pracy z maszynami i nie boją się uczenia obsługi nowych urządzeń.

– Nikt nie ma problemów z używaniem zmywarki. A to przecież też w końcu robot. Na podobnych zasadach przygotowujemy naszego robota dla rolników, który będzie prosty w obsłudze działając na zasadzie plug-and-play (podłącz i używaj) – przekonuje Marc Tarpenning.  – Szczerze mówiąc, do tej pory branża IT nie miała zbyt wiele do zaoferowania rolnikom, ponieważ ci są naprawdę dobrzy w tym co robią. Dopiero niedawno rozwój technologii umożliwił np. wykorzystanie dronów do wykrywania chorób u roślin na plantacjach czy robotów, które po rozpoznaniu dojrzałych owoców zbiorą je – dodaje Marc Tarpennig.

Pierwszy poważny sprawdzian roboty do zbierania truskawek mają przejść tej wiosny – w marcu w Kalifornii i w kwietniu w Wielkiej Brytanii. Tortuga Agtech udostępni tam rolnikom flotę tych urządzeń w modelu “as a service” (jako usługę).  Na obecnym etapie firma nie chce ujawniać dodatkowych szczegółów. Wiadomo jednak, że ambicje start-upu, jak i inwestorów, którzy wsparli go finansowo nie ograniczają się tylko do truskawek i gdy robot zda egzamin, będą tworzone kolejne jego wersje, które wspomogą rolników w zbiorach innych upraw.

Polska odpowiedź

Jednak i w naszym kraju rozwijane są roboty rolnicze. Jednym z przykładów jest Agribot, którego można zaangażować do wykonywania różnego rodzaju prac w sadach i na plantacjach. Autonomiczny ciągnik, który został zaprojektowany specjalnie dla potrzeb upraw wieloletnich, może pracować 24 godziny na dobę, bez bezpośredniego nadzoru operatora.

Prace na nim od kilku lat prowadzi  wrocławska spółka Agrirobot we współpracy z Politechniką Wrocławską oraz Uniwersytetem Przyrodniczym we Wrocławiu. Konstrukcja robota pozwala na automatyzację prac rolniczych w sadach czy  w winnicach. Robot  porusza się na gąsienicach i stosuje wymienne narzędzia. Dzięki temu może służyć do różnorodnych zadań: oprysków, przycinania, nawożenia. Dzięki wbudowanemu GPS-owi Agribot wie, jak poruszać się po sadzie, by nie uszkodzić sadzonek, czy owoców. Ma także wbudowane kamery i czujniki ruchu, więc przy jakiejkolwiek niebezpiecznej sytuacji zatrzymuje się, robi zdjęcie i przesyła prośbę do operatora o podjęcie decyzji. Robot nie wymaga bezpośredniego nadzoru. Dlatego np. podczas oprysku kontakt człowieka z chemikaliami zostaje  znacząco ograniczony.

Ostatnio wrocławska  firma otrzymała 3,6 mln zł dofinansowania z NCBIR na rozwój robota. Wartość całego projektu to 5 mln zł. Jego efektem ma być Agribot w wersji  2.0 . Ma to być  gotowy do sprzedaży, autonomiczny pojazd rolniczy, wyposażony w najnowsze technologie – zaawansowane systemy nawigacji, precyzyjne czujniki oraz niezawodny system podwozia oparty na czterech niezależnych gąsienicach, które umożliwią pracę w trudnym terenie o dowolnej porze dnia i nocy. 

I wcale nie jest takie to niemożliwe, że Agrirobot będzie niebawem  konkurować na światowych rynkach z Tortuga Agtech.

Marek Jaślan