22 kwietnia 2020

Czeka nas pandemia głodu?

Jacek Krzemiński

Fot. FAO/IFAD/WFP/Michael Twelde

W 2020 r. świat będzie zmagać się nie tylko z pandemią wirusa, ale i „pandemią głodu” – powiedział szef Światowego Programu Żywnościowego ONZ (WFP) David Beasley. Jego zdaniem skutki ekonomiczne pandemii mogą spowodować więcej ofiar niż sam wirus.

Te słowa, jak poinformowała Polska Agencja Prasowa, padły z ust Beasleya podczas wirtualnej sesji Rady Bezpieczeństwa ONZ. Z analizy kierowanej przez niego instytucji wynika, że z powodu pandemii koronawirusa liczba osób na świecie, które w tym roku dotknie klęska głodu, może podwoić się (w porównaniu do 2019 r.), zwiększając się o 130 mln.

– Wybaczcie, że będę szczery, ale chcę wam wytłumaczyć bardzo jasno, z czym mierzy się świat w tym momencie. W czasie, kiedy zajmujemy się pandemią Covid-19, jesteśmy też na skraju pandemii głodu – przestrzegł podczas swego wystąpienia David Beasley, który jeszcze przed pandemią koronawirusa prognozował, że w tym roku może dojść do największej światowej klęski głodu od II wojny światowej. Miałoby tak się stać m.in. przez prowadzone na świecie wojny (np. w Syrii) i częstsze niż wcześniej, w związku ze zmianami klimatu, klęski żywiołowe, np. susze.

Już dziś 30 mln ludzi na świecie nie byłoby w stanie przeżyć bez pomocy ONZ, a według jej prognoz klęska głodu może dotknąć w tym roku nawet ponad 30 krajów. Szef Światowego Programu Żywnościowego ONZ zwrócił uwagę, że skutki gospodarcze pandemii koronawirusa najbardziej dotkną najbiedniejszych. Zaapelował też o przyjęcie na czas pandemii zawieszenia broni we wszystkich toczonych obecnie wojnach oraz o zapewnienie dostępu organizacjom humanitarnym do obszarów, na których te wojny się toczą. To w opinii Beasleya jest konieczne, by nie dopuścić tam do katastrofy humanitarnej.

Na podstawie: PAP, news.un.org