14 kwietnia 2020

Aktywiści za miliony

Z informacji zebranych przez organizację amerykańskich hodowców zwierząt Animal Agriculture Alliance (AAA) wynika, że organizacje prozwierzęce w USA są silniejsze i bogatsze niż największe międzynarodowe organizacje ekologiczne. Takie jak np. Greenpeace. Roczne budżety niektórych z nich sięgają 200 mln dolarów, a ich aktywa przekraczają tę kwotę. Łącznie w ciągu organizacje te pozyskują ponad 500 mln dolarów. To są już bardziej duże firmy niż społecznikowskie, „ideowe” organizacje.

Jedną z kluczowych inicjatyw AAA, z siedzibą z Arlington w stanie Wirginia jest monitorowanie aktywności organizacji prozwierzęcych. Jak czytamy w serwisie animalagalliance.org, „zwiększa się liczba protestów, demonstracji i incydentów aktywistów wkraczających do farm. Wykorzystywanie nagrań ukrytą kamerą nadal jest znaczącą taktyką. Aktywiści praw człowieka kontynuują wprowadzanie w błąd konsumentów, którzy nigdy nie byli na farmie, na temat tego, jak hodowane jest bydło i drób. Identyfikujemy pojawiające się zagrożenia i wykorzystujemy wnikliwe zasoby, dotyczące praw zwierząt i innych grup aktywistów, uczestnicząc w ich wydarzeniach, monitorując tradycyjne i społecznościowe media oraz angażując naszą sieć krajową”. AAA udało się podejrzeć finanse organizacji walczących o prawa zwierząt. Jak się okazuje, dysponują one olbrzymimi zasobami pieniężnymi, dzięki czemu mogą prowadzić swoje dezinformujące kampanie i inne działania uderzające w legalnie działający przemysł rolno-spożywczy.

„Opiekun”, nie „właściciel”

Największa pod względem rocznych wydatków i najstarsza jest ASPCA, czyli założona w 1866 roku The Animal Society for the Prevention of Cruelty to Animals z siedzibą w Nowym Jorku. Zgodnie z deklaracją podatkową za rok 2015, jej całkowite wydatki przekroczyły 190 mln dolarów, zebrała ona datki i granty na kwotę niemal 183 mln dolarów, a jej aktywa wynosiły 214 mln dolarów. ASPCA postuluje na przykład, by wobec posiadaczy zwierząt hodowlanych używać terminu „opiekun”, a nie „właściciel”, aby zwierzęta mogły być prawnie uznane za coś więcej niż własność.

Drugą największą organizacją prozwierzęcą w USA pod względem rocznych wydatków jest powstała w 1954 roku The Humane Society z siedzibą w Waszyngtonie. Według zeznania podatkowego za rok 2017 całkowite wydatki organizacji przekroczyły 126 mln dolarów, datki i granty sięgnęły kwoty niemal 138 mln dolarów, a aktywa wyniosły 285 mln dolarów i pod względem majątku jest to największa tego typu organizacja w USA. W ramach pozyskiwania funduszy na swoją działalność The Humane Society rozpowszechnia wprowadzające w błąd reklamy wypełnione celebrytami i obrazami źle traktowanych zwierząt. Jedna z kampanii ma na celu zakazanie hodowli zwierząt gospodarskich poprzez ustawodawstwo i inicjatywy referendalne. Przedstawiciele organizacji zatrudniają się na farmach i w zakładach przetwórczych w celu uzyskania nielegalnego materiału filmowego i zdjęć. Ponadto kupuje udziały w sklepach i restauracjach, aby wprowadzić swoje porządki uderzające w producentów żywności ze zwierząt. Swoimi kampaniami próbuje też wywoływać u ludzi poczucie winy z powodu jedzenia mięsa tak, by przeszli na weganizm.

Kolejną organizacją prozwierzęcą jest znana PETA, której całkowite wydatki w 2016 roku przekroczyły 64 mln dolarów. Ta założona w 1980 roku organizacja z siedzibą w Norfolk w celu uzyskania zainteresowania medialnego wykorzystuje szokową taktykę, by w ten sposób zwalczać hodowle zwierząt, przemysł futrzarski, polowania i badania z wykorzystywaniem zwierząt. Promuje wprowadzenie podatku od mięsa, a swoje kampanie kieruje w szczególności do osób nieświadomych i łatwych do zmanipulowania, czyli dzieci i młodzieży. Szokujące słowa wypowiedziała w 2003 roku założycielka i prezes PETA Ingrid Newkirk. Stwierdziła ona, że jest przeciwniczką posiadania dzieci, bo posiadanie dziecka jest jak posiadanie psa, czyli niczym więcej jak ludzką próżnością.

Domagają się „wyzwolenia” zwierząt

Pozostałe organizacje prozwierzęce w USA są znacznie mniejsze, a ich roczne budżety sięgają co najwyżej kilku milionów dolarów. ARM Investigations z aktywami na poziomie 1,3 mln dolarów posiada tajny ośrodek szkoleniowy wyposażony w stacje udojowe i skrzynki ciążowe, w którym szkoli wolontariuszy-„śledczych” w zakresie sposobów dostania się do farm i zakładów przetwórczych. – Jedynym sposobem, by położyć kres okrucieństwom wobec zwierząt, jest wspólne dążenie do skończenia z konsumpcją i wykorzystaniem produktów pochodzenia zwierzęcego – powiedział w 2016 roku Richard Couto, założyciel i prezes ARM Investigations. Z kolei Organizacja Animal Outlook z Waszyngtonu z aktywami na poziomie 1,1 mln dolarów prowadzi m.in. serwis internetowy z wprowadzającymi w błąd informacjami na temat przemysłu drobiarskiego i chce dać głos miliardom cierpiącym zwierząt. Natomiast Mercy for Animals z Kalifornii z majątkiem na poziomie 12,5 mln dolarów opowiada się za całkowitą eliminacją hodowli zwierzęcej.

Działacze Direct Action Everywhere uważają, że zwierzęta powinniśmy traktować tak samo, jak ludzi i domagają się ich „wyzwolenia”. W tym celu dopuszczają się m.in. ataków na farmy i kradzieży zwierząt hodowlanych. – Próbujemy zniszczyć rolnictwo zwierzęce – mówił w 2016 roku Wayne Hsiung, założyciel Direct Action Everywhere. Z kolei The Humane League z Rockville z aktywami na poziomie niemal 6 mln dolarów swoje kampanie edukacyjne kieruje m.in. do uczniów szkół podstawowych oraz firm dostarczających usługi gastronomiczne i skupia się na tym, by kurczaki czy świnie były traktowane w sposób bardziej humanitarny. Co więcej, amerykańskie organizacje prozwierzęce są ze sobą powiązane na wiele sposobów, w tym także poprzez personel i przepływy finansowe. Według danych sprzed kilku lat łącznie roczne wydatki siedmiu czołowych amerykańskich organizacji prozwierzęcych przekraczały 390 mln dolarów, a ich aktywa sięgały sumie 540 mln dolarów.

Dla porównania, jak wynika z deklaracji podatkowej za rok 2014, całkowite wydatki najbardziej chyba znanej organizacji ekologicznej na świecie – Greenpeace – wyniosły niecałe 36 mln dolarów, przy datkach i grantach o wartości 33,5 mln dolarów i aktywach na poziomie prawie 4,6 mln dolarów. Bogatsza jest tylko The Natural Resources Defense Council z wydatkami w 2015 roku w wysokości 133,5 mln dolarów, datkami i grantami na poziomie 127,5 mln dolarów oraz całkowitymi aktywami w wysokości 301,5 mln dolarów. Pozostałe amerykańskie ekoorganizacje są znacznie biedniejsze od Greenpeace.

Amerykańskie organizacje walczące o prawa zwierząt są coraz bardziej radykalne. Wiele z nich ma zasięg ogólnoświatowy. Tak więc to tylko kwestia czasu, kiedy mniej lub bardziej ekstremalne akcje przeciwko hodowli zwierzęcej i samemu spożywaniu mięsa aktywiści będą organizować również w Polsce.

Tomasz Cukiernik